Hej!
Dzisiaj w notce miało być dużo do opisania, dobrych wiadomości. Notka będzie krótka, ale następnym razem napiszę to co miałam napisać właśnie dziś.
Z Maksiem jest źle... ;( Ok...Powiem Wam co się okropnie strasznego stało.. :(
W czwartek wieczorem Maks uciekł, podobno zobaczył jakieś psy i jak to Maks chciał się nimi pobawić. Podobno był jakiś ''wilczur''-tak mówił mój brat i jakiś jeszcze pies... Maks tam pobiegł, długo Go chyba nie było...(Dokładniej nie wiem o mój brat z nim był)...ale kiedy zobaczyłam jak Maks siedzi koło płotu, szybko Go wpuściłam, leciała mu krew z łapki, miał zdartą skórę i w ogóle był cały brudny w błocie. Poszedł do swojego legowiska i zaczął lizać tą krew...Był zmasakrowany na łapkach(przednich), tylne były w normie, ale popuchnięte...Był strasznie zmęczony i półprzytomny, ale powoli zasypiał...
Chciałam jechać z Maksem do weterynarza, bo nie mogłam patrzeć na Maksa jak tak cierpi, ale mamy dość daleko, a tata nie mógł, bo musiał coś zrobić, ale była już prawie noc, a weterynarz przyjmuje od 8:00 do 18:00, albo i wcześniej... ;/
W piątek i dziś nie chciał nic jeść , po prostu nic...Tata dał mu tam leki przeciw bólowe, chyba mu trochę pomogło. Przyniosłam mu też ciepłego mleka z karmą, szybko zjadł, był głodny, bo przecież nie jadł 2 dni...Teraz leży sobie i nie wstaje od wczoraj, czekamy tylko aż mu się zagoi... Mam nadzieję że będzie wszystko w porządku i też wybieramy się z Maksiem na szczepienie, ale jak będzie mniej więcej już w połowie do zdrowia, aby mógł chodzić przynajmniej...
Jak na razie Maksiowi jest dobrze ;)
Szkoda tylko że Dżeki nie pobiegł tam z nim, miałby większą ochronę...Ale stało się, jak się stało... ;(
Ale musi wyzdrowieć w każdym razie! ;)
Ale musi wyzdrowieć w każdym razie! ;)
Chciałabym Wam jeszcze powiedzieć , że nie będzie mnie a raczej nas dotąd aż nie wyzdrowieje, wiecie muszę czuwać i opiekować się moją ''psią mordeczką''. A taka rana może zagoić się za jakieś 2-4 tygodnie. Czasami będę wpadać i pisać co u Maksa jak się mniej więcej czuje i w ogóle ;*
Pozdrawiamy :***
Tak mi przykro... Niech szybko zdrowieje! To dzielny i silny psiak, wyjdzie z tego. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i żeby te rany mu się jakoś zagoiły.
OdpowiedzUsuńOoo biedactwo ! Niech wraca do zdrowia . Całe szczęście , że nie było gorzej i dobrze , że je .
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy A & K
Przykro mi z tego powodu. Biedny Maksio... Mam nadzieję, że szybko dojdzie do zdrowia i wszystko będzie w jak najlepszym porządku. POZDRÓW GO ODE MNIE I OD MOJEJ LENKI! :D
OdpowiedzUsuńBiedactwo! Wielkie współczucie dla Maksia!
OdpowiedzUsuńŻyczę szybkiego powrotu do pełni zdrowia.
Dopilnuj żeby to się więcej nie powtórzyło. :)
Biedny :( Życzę mu jak najszybszego powrotu do zdrowia!
OdpowiedzUsuńBiedactwo! Współczuję...kiedyś przeżywałam coś gorszego :C rozumiem Cię. Całuski dla Maksia i życzymy szybkiego powrotu do zdrowia :)
OdpowiedzUsuńBardzo nam przykro i mamy nadzieje że Maksio szybko wróci do zdrowia :)! My mamy również weterynarza bardzo daleko ale za to ma on czynne prawie całodobowo :)
OdpowiedzUsuń